Krzesła biurowe były gorsze, ale nie robiło to na mnie najmniejszego wrażenia. Wszystko z dystansu, bez najmniejszych emocji. Miałam to gdzieś. Za plecami spełniał się mój odwieczny sen, a ja nie byłam w stanie tego docenić. Krzesła biurowe w idealnych rzędach, rewelacyjne krzesła drewniane, bez ślady skazy, idealne. Była w tym jakaś ironia, bo cały ten idealizm jeszcze bardziej ułatwiał alienacje i utrudniał uwierzenie w to wszystko. Został miesiąc do otwarcia. Wielkie odliczanie mające zająć mi ręce i głowę, gdy on pracuje i nie może czuwać.